Walka klas

poniedziałek, 11 luty 2008 rozbrat.org Walka klas

Anatomia polskich protestów pracowniczych

Niniejszy artykuł stanowi próbę reinterpretacji historii polskiego ruchu pracowniczego na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat. Próbie tej towarzyszy przekonanie o znaczeniu w socjologii analizy historycznej i historiozoficznej, zwłaszcza w obliczu modnej tezy o "końcu historii"; koncepcji ogłoszonej w 1989 roku przez F. Fukuyame i mówiącej o tym, że doszło do ostatecznego zwycięstwa systemu kapitalistycznego. W swojej analizie chciałbym pokazać, że 1989 rok w historii współczesnego ruchu pracowniczego nie jest momentem przełomowym. Aby właściwie wyjaśnić problemy związane z ruchem pracowniczym trzeba - w moim przekonaniu - posłużyć się dłuższymi trendami historycznymi. Swoją analizę zacznę od 1970 roku.
niedziela, 10 luty 2008 rozbrat.org Walka klas

Lekcje z Budryka - komentarz

Strajk w Budryku to na pewno jedno z najważniejszych wydarzeń początku tego roku, a trzeba wiedzieć, że spokojnie w Polsce nie jest. Liberalna prasa określiła, z pewną przesadą, obecną falę strajków i demonstracji pracowniczych, jako największą od 1989 roku, czyli od upadku komunistycznego reżimu. To nie jest prawda. Przez Polskę przetoczyła się w latach 1992-1993 ogromna fala protestów przeciwko prywatyzacji i skutkom kapitalistycznej transformacji. W latach 2002-2003 kolejne protesty (jak pamiętne wydarzenia w Ożarowie) były reakcją na bankructwo wielu przedsiębiorstw i masowe bezrobocie. Obecna fala strajków ma przede wszystkim charakter roszczeniowy - pracownicy żądają lepszych płac i lepszych warunków pracy. To istotne novum w polskim ruchu pracowniczym ostatnich 20 lat. Poszczególne zakłady czy całe branże wywalczają podwyżki o 30 i więcej procent, jak np. pracownicy służby zdrowia.
Sobotnie (04.01.2008) lokalne wydanie Gazety Wyborczej przyniosło na pierwszej stronie artykuł pod alarmującym tytułem: "Nie mamy studium, inwestorzy uciekają", pióra Aleksandry Przybylskiej i Sylwii Wilczak. Autorki sugerują, że z powodu nie przyjęcia przez radę miasta miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, na Franowie nie może powstać Specjalna Strefa Ekonomiczna (SSE). To z kolei powoduje, że inwestorzy nie mogący w strefie inwestować, chcą z Poznania "uciec". Artykuł nie wyjaśnia dlaczego firmom tak zależy na ulokowaniu się na Franowie i jakie konsekwencje z tytułu powstania SSE poniosą mieszkańcy Poznania. Więcej - sugeruje się, że z powodu braku Strefy, jako obywatele, stracimy.
Coca-Cola Company jest jedną z największych korporacji na świecie. W 2004 roku jej zyski wyniosły 4,85 miliarda USD. Jednakże, pomimo powtarzających się apeli, Coca-Cola nie znalazła czasu ani źródeł by zapewnić najbardziej podstawowe środki bezpieczeństwa pracownikom zajmującym się butelkowaniem jej produktów. Nie powstrzymała też masowej dewastacji środowiska na obszarach, gdzie prowadzi swą działalność. Coca-Cola jest multikorporacją odpowiedzialną za łamie podstawowych prawa człowieka w Indiach, Kolumbii i Turcji.W Kolumbi SINALTRAINAL (www.sinaltrainal.org) związek zawodowy reprezentujący pracowników koncernu, ucierpiał z powodu zamachu na ośmiu z jego przywódców, m.in. Isidro Segundo Gila. Zabiły ich formacje paramilitarne wynajęte prawdopodobnie przez zarząd Coca-Coli. W stosunku do pracowników zrzeszonych w SINATRAINAL na masową skalę stosowano i nadal stosuje się bezprawne uwięzienia, wysiedlenia, tortury i grożenie śmiercią.
poniedziałek, 11 czerwiec 2007 rozbrat.org Walka klas

Komu służą kłamstwa i represje?

Agencja Reuter podsumowując szczyt G8 i protesty antyglobalistów podaje, że w protestach wzięło udział ponad 30 000 osób. Skutecznie blokowali oni drogi dojazdowe do Heiligendamm przez ponad trzy dni, policja musiała użyć planu awaryjnego i przewozić delegatów wraz z obsługą drogą morską oraz helikopterami.Według źródeł policyjnych z Rostoku w sumie zostało zatrzymanych 1 057 protestujących, z czego 125 aresztowano. Szczyt zabezpieczało 17 800 policjantów (z czego 443 zostało rannych, w tym 43 ciężko) oraz 43 helikoptery. Straż pożarną wzywano 642 razy. Ochrona szczytu kosztowała 118 milionów euro (sam 2,5 metrowy płot otaczający Heiligendamm, ciągnący się przez 14 km, kosztował 12 milionów euro).W tym samym artykule Reuter podaje, że w tym roku tylko w Berlinie zostało podpalonych ponad 70 luksusowych samochodów. Uwaga ta, nie mająca realnego związku ze szczytem G8 (nie wiadomo, kto podpala te samochody; szczyt nie odbywał się w Berlinie), ma sugerować, że ogrom wydanych pieniędzy na zabezpieczenie szczytu był uzasadniony. Antyglobaliści są przedstawiani jako zagrożenie, dlatego że używają przemocy.
wtorek, 15 maj 2007 rozbrat.org Walka klas

Grenkett - wywiad z działaczkami IP

Wywiad z czterema delegatkami komisji Inicjatywy Pracowniczej z zakładu Greenkett został przeprowadzony podczas Ogólnopolskiego Zjazdu Delegatów IP w Poznaniu, 17 marca 2007 r. Niecały tydzień później, 22 marca 2007 r., dwie aktywne członkinie IP - Aurelia Włodarczyk oraz Jolanta Szypura - zostały nielegalnie zwolnione z pracy (pierwsza z nich była chroniona prawem związkowym).Czym zajmuje się firma, w której pracujecie?Greenkett to hiszpańska firma, produkuje panele podłogowe. W Dębnie koło Stęszewie działa od 3 lat, tutaj przywożony jest z Hiszpanii półprodukt, który powraca tam po przeróbce maszynowej. W zakładzie pracuje około 150 osób, większość kobiet. Fabryka działa na 3 zmiany. Pracujemy po 8 godzin, cały czas stojąc przy maszynach. W tym czasie przysługuje nam jedna 15 minutowa przerwa.
czwartek, 20 kwiecień 2006 rozbrat.org Walka klas

Strefa specjalnego wyzysku

Wywiad z Jackiem Rosołowskim, działaczem Inicjatywy Pracowniczej, który w dniu 8 marca 2006 roku został bezprawnie zwolniony z firmy Impel-Tom. Przyczyną zwolnienia Jacka Rosołowskiego były jego działania na rzecz utworzenia w firmie Impel-Tom związku zawodowego.Od kiedy pracujesz w Impel-Tomie? Gdzie wcześniej pracowałeś?Zatrudniłem się we wrześniu 2005 roku. Wcześniej natomiast miałem problemy ze znalezieniem pracy; pracowałem na budowie, przy zajęciach sezonowych, przy pracach dorywczych. Miałem bardzo duże problemy ze znalezieniem pracy w Kostrzynie nad Odrą gdzie mieszkam od 7 lat. Przeprowadziłem się tu po ślubie.
czwartek, 25 sierpień 2005 rozbrat.org Walka klas

Dużo, ciężko, sezonowo

Polska prasa wielokrotnie donosiła latem o bezprzykładnym wykorzystywaniu polskich robotników, którzy wyjechali "za chlebem" na Zachód: pracownicy rolni w Holandii i Włoszech, stoczniowcy we Francji, pracownicy irlandzkich i amerykańskich sieci supermarketów, robotnicy budowlani w Niemczech, Irlandii i Danii, marynarze w Norwegii. Odkryte przez prasę przypadki to tylko wierzchołek góry lodowej. Z problemem łamania praw borykają się dziesiątki, a może setki tysięcy polskich robotników z ponad półmilionowej rzeszy naszych gastarbeiterów.Scenariusz wyzysku, nawet w odniesieniu do pracowników legalnych, jest przeważnie podobny. Po pierwsze zachodni pracodawcy zmieniają dowolnie treść umowy, przechodząc dość swobodnie z rozliczenia godzinowego, na mniej korzystny dla pracownika system płacy akordowej. Na problem ten żalono się w Polsce już dawno. Na przykład dość często spotykało to w przeszłości polskich pracowników rolnych wyjeżdżających na saksy do Niemiec. Niemiecki pracodawca podpisywał w Polsce umowę na stawkę godzinową, a kiedy pracownik przybywał na miejsce dowiadywał się, że będzie pracował na akord. W razie protestu, grożono zerwaniem umowy. Podobny przypadek spotkał Polaków, którzy tego roku zatrudnili się u farmera holenderskiego w wiosce Meterik. Mieli pracować 40 godz. tygodniowo za 1446 euro brutto miesięcznie. Potem pracodawca przeforsował przejście na akord.
wtorek, 08 marzec 2005 rozbrat.org Walka klas

Brakuje wiary w siebie - wywiad

Wywiad z Ewą Urbańską, przewodniczącą poznańskiej Zakładowej Komisji Środowiskowej OZZ Inicjatywa PracowniczaPrzez kilka lat pracowałaś jako ekspedientka, czyli w zawodzie bardzo sfeminizowanym. Czym się charakteryzuje praca w sklepie jeżeli chodzi o kontakty pracodawca-pracownik?Przede wszystkim zawsze pracuje się dłużej niż to wynika z prawa pracy. Pracując w sklepie musisz się liczyć z tym, że przychodzisz wcześniej, żeby posprzątać sklep, przygotować towar, a wychodzisz godzinę, czy dwie później i nikt ci za te godziny nie zapłaci. To jest taka norma. Były też inne kwestie. Na przykład nigdy nie miałam sytuacji, żeby pracodawca nie zapłacił mi na czas, ale kiedy przychodził okres, kiedy chodziło o zapłacenie tzw. "wczasów pod gruszą", to zawsze wymyślano dziesiątki powodów, aby nas tego świadczenia pozbawić. Nagminne też było obciążanie pensji pracowników (stosując taką odpowiedzialność zbiorową) za straty jakie wyszły przy inwenturze. Teraz często słychać o tym, że zatrudniając dziewczyny na okres próbny - powiedzmy dwa tygodnie - pracodawcy im za ten okres w ogóle nie płacą. Sytuację pracowników w małych i średnich sklepach dobrze opisują okoliczności w jakich mnie zwalniano. Za pierwszym razem mieliśmy w sklepie pod rząd kilka braków w kasie, co się wcześniej nie zdarzało. Szef - z którym do tej pory stosunki układały się względnie…
Nestlé to jeden z największych na świecie koncernów spożywczych, skupiających łącznie ok. 140 zakładów, w ponad 90% w krajach poza rodzimą Szwajcarią. W Polsce znamy tego producenta z takich wyrobów jak baton Lion, płatki śniadaniowe Nestlé Pacyfic, kawa Nescafé, woda mineralna Nałęczowianka, wreszcie czekolada Golpana czy koncentraty spożywcze Winiary.Wdrażany od wielu miesięcy program Globe, który - jak utrzymują władze koncernu - ma "polepszyć funkcjonowanie firmy poprzez ujednolicenie" przyniesie Nestlé 3 miliardy franków szwajcarskich oszczędności! Od początku 2002 roku w sumie zamknięto lub sprzedano 23 zakłady pracy. Wywołało to spore protesty związkowców. W Hiszpanii i Korei Południowej wybuchły strajki.
czwartek, 01 lipiec 2004 rozbrat.org Walka klas

Nestlé Polska rujnuje przemysł spożywczy

Wywiad z Dariuszem Skrzypczakiem Przewodniczącym Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność" w Nestlé Polska (dawniej Golplana).Jaka jest sytuacja waszego zakładu należącego do światowego potentata przemysłu spożywczego, znanego producenta słodyczy i płatków śniadaniowych?Nie wiemy jakie są plany właściciela. Z tego co obserwujemy to następuje ciągle spadek produkcji, chociaż deklaracje padają takie, że nikt nie planuje zamknięcia przedsiębiorstwa. Jednak od chwili prywatyzacji w 1994 roku straciło pracę w naszym zakładzie 2000 osób, obecnie pracuje około 700 osób. Trwa "program dobrowolnych odejść" i na dzień dzisiejszy odeszło w przeciągu ostatnich miesięcy 109 osób, choć wcześniej zarząd planował, że będzie to tylko 79 pracowników. A czeka jeszcze 50 osób. Zlikwidowano nasze oddziały w Lesznie i Sulechowie, została tylko filia w Kargowej. Około 150 osób dojeżdża do pracy z Leszna do Poznania (ok. 70 km).
niedziela, 27 czerwiec 2004 rozbrat.org Walka klas

Bojkot Nescafé

Nestlé to jeden z największych na świecie koncernów spożywczych, skupiających łącznie 452 zakładów (z tego 326 w sieci Gwam). W ponad 90% są one zlokalizowane w krajach poza rodzimą Szwajcarią. Łączna suma obrotów koncernu jest dużo wyższa niż wynosi polski budżet - 209 mld. franków szwajcarskich tj. ok. 625 mld. złotych. Nestlé zatrudnia w sumie ok. 90 tys. pracowników z czego 2370 w Polsce. W naszym kraju znamy tego producenta z takich wyrobów jak baton Lion, płatki śniadaniowe Nestlé Pacyfic, kawa Nescafé, woda mineralna Nałęczowianka, wreszcie czekolada Golpana czy koncentraty spożywcze Winiary.Firma Nestlé pojawiła się w Polsce w 1993 roku. Pierwszego roku działalności, jak sama podaje, odnotowała obroty rzędu 8 mln. złotych. W 2003 roku obroty te wyniosły już blisko 1 miliard 400 mln. złotych. Jednocześnie na przestrzeni ostatnich lat Nestlé zwolniło w Polsce tysiące pracowników. Na przykład w poznańskiej Goplanie pracę straciło dwa tysiące ludzi, w kaliskich Winiarach również dwa tysiące, w leżącej pod Słupskiem Kobylnicy dwieście osób. Coraz częściej słychać, że Nestlé do 2006 roku generalnie chce się wycofać z działalności produkcyjnej w Polsce, ale oczywiście zachowa zdobytą, dominującą pozycję na rynkach dystrybucji. Istnieją podejrzenia, że jako pierwsze zlikwidowane zostaną zakłady Goplana w Poznaniu.
poniedziałek, 10 maj 2004 rozbrat.org Walka klas

Czas zapłaty - Procesy w sprawie Ożarowa

21 lutego 2003 roku po 306 dniach zakończono akcję protestacyjną prowadzoną przez byłych pracowników Fabryki Kabli w Ożarowie Mazowieckim. Nie skończyła się jednak "sprawa ożarowska".Robotnicy Fabryki Kabli na zmianę od kwietnia 2002 roku koczowali pod bramami zakładu starając się nie dopuścić do wywozu maszyn i materiałów, co równałoby się likwidacji przedsiębiorstwa. Protest w kilka tygodni po rozpoczęciu wywołał falę akcji solidarnościowej. Do protestu przyłączyli się związkowcy z różnych central, a także liczne organizację polityczne, społeczne i pracownicze. Zaczęto organizować pomoc materialną. Wiele osób - w ramach akcji wspierających -jeździło pod bramę zakładu, aby razem z pracownikami ożarowskiej fabryki blokować zakład. Organizowano akcje informacyjne.
poniedziałek, 08 marzec 2004 rozbrat.org Walka klas

8 marca: Kobiety na pierwszej linii

Wywiad z Dorotą Marcinkowską-Kawą, salową z Centrum Medycznym HCP w Poznaniu, działaczką "Solidarności '80", z którą współpracuje poznańska Inicjatywa Pracownicza/Federacja Anarchistyczna.Komisja Zakładowa w Bresco powstała latem 2002 roku. Co Was skłoniło do powołania związku?Dyrekcja postanowiła, że szpital pozbędzie się części pracownic salowych i sprzątaczek przenosząc je do innej, wyspecjalizowanej firmy. Chciano, abyśmy zwolniły się z Centrum Medycznego HCP i podpisały nowe umowy z firmą Bresco. To jednak oznaczało, że możemy mieć gorsze place i warunki pracy. Nie zgodziłyśmy się i założyłyśmy związek zawodowy, który wywalczył przeniesienie na zasadzie artykułu 23.
środa, 01 październik 2003 rozbrat.org Walka klas

Długie noce w Ożarowie

216 noc(...) Fabryka Kabli w Ożarowie leży pomiędzy linią kolejową, a drogą A2 Warszawa -Poznań. Pracownicy okupują główną bramę wjazdową do zakładu, która mieści się jakieś 150 metrów od "dwójki". Na okolicznych płotach wiszą "firmowe" transparenty przywiezione przez popierające protest delegacje zakładów z całego kraju. W oczy rzuca się strajkowy kalendarz: "Ciupiał, jesteśmy tu 216 dzień". 216 dni to - przeliczam szybko - 7 miesięcy. Wytrwałość załogi "Kabli" budzi respekt.Przed bramą trzy wojskowe namioty, coś na kształt skleconej z różnych materiałów szopy i wielki parasol chroniący przed deszczem. Nad wszystkim powiewają flagi Solidarności i firmówki FKO. Bramę blokuje także barykada z dużej drewnianej szpuli do kabla. Mży lekki deszczyk. Samochód parkujemy obok kilkunastu innych, którymi protestujący dodatkowo blokują dojazd do bramy. Podchodzimy do stojących pod parasolem.